po pierwsze... pobodka o 6:30... no ale w Polsce byla juz 11:30 czyli prawdziwe wakacje!!!! w baaaaaaaaaaardzo wolnym tempie sniadanie.... i pierwszy "experince" zabukowalysmy na wieczor czyli Tango Show!:)))
poraz kolejny dzisiaj rozgryzalysmy transport lokalny .... tym razem metro... no nawet bilety umiemy zamowic - trez znaczy trzy po hiszpansku:)))hehe
dojechalysmy do scislego centrum czyli placu de Mouyeo - tam Evita machala do ludu... Madonna zreszta tez jak krecili film:))) poniewaz wciaz nie moglysmy sie obudzic to wpadlysmy na trzecia dzisiaj kawe.... a z tym tez tutaj jest problem poniewz poki co jakos pyszna mocka kawka nam sie jeszcze nie trafila...
miejsce ktore do nas przemowilo to Cafe Torrini - kawiarnia ktora ma ponad 150 lat - ale klimat jest... kelnerzy jak w Bristolu w Wawie:))))
potem przemarsz Florida (to nazwa ulicy)... najdluzszy deptak w BA (pare sklepow nas zaatakowalo... ale bezskutecznie .... do czasu ...
na koncu poszukiwalysmy jakiegos ukrytego gdzies sklepiku z butami- dziewczeta wyszukaly w jakims magazynie recenzji o jakims fantastycznym sklepie obowniczym - slowo po hiszpansku mamy opanowane doskonale... jakby ktos pytal - ZAPPATERIA - czyli obowiniczy:)))
ten ktorego szukalysmy podobno w stylu "Sex in the City"! no i co?
takiego experience w kupowaniu butow zadna z nas nie miala jeszcze!!!!!! buty butami... ale jak je sie kupuje?!?!?!?!
wchodzisz na mala uliczke....
sklep na 2 pietrze ...
drzwi zamkniete...
dzwonek...
no i otwiera sie krolestwo butow!!!!
ty siedzi a panie przynosza wszystkie buty jakie maja w twoim rozmiarze!!!
total czad!!!!
no takiego czegos nie przezylysmy jeszcze....
a potem trzeba tylko przejechac karta:)))) !!!
w drodze powrotnej zaatakowaly nas jeszcze 2 inne zappaterie:))) koniec koncow wrocilysmy do hotelu z 9cioma parami butow w sumie!!!! a to dopiero drugi dzien tutaj!!!
kolo naszego hotelu usiadlysmy na winku w przydroznej knajpce i kolejny "experience" - pan - Marcello - opowiadal o argentynskim jedzeniu jak o najlepszej ksiazce!!!! wino - pychotka - dzisiaj biale i rozowe... na przystawke jakis argentynski krolik - smakowal jak sledz po kaszubsku... oraz kozi ser i carpaccio z Lamy ?!?!?!?!
glowne danie to krokodyl argentynski, mloda koza z borowkami i rawioli z owca w sosie rozmarynowym!!! pyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyychotka!!!!!!
a potem tango...
troche przereklamowane.....ale zaliczone!
jutro spadamy na polnoc do tropikow ogladac wodospady Igunzu!!!!
Balkon z ktorego machala Evita
Centrum BA
Slynne Cafe Torrini od srodka.... widac ze to ma ponad 150 lat...
Kelnerzy mimo wieku maja wigor:))) chtnie pozuja do zdjec!:)
no i wyglada, ze goscie sprzed ponad paru dziesiatek lat sa lojalni:))
przysnac mozna gdzie sie da...
reklama sex shopu nas rozwalila!!!! co za klimat!
park w centrum.... troche glosno bylo od ulicy 3 pasmowej dookola parku...
tak sie cieszylysmy z zakupionych bucikow!
a tak swietowalysmy:)))
i na koniec urywki z tango show....
rewelacyjne te wasze "experience" oby takich wiecej, rzeczywiscie reklama sex shopu powala i lympa na ustach pani reklamujacej jest iscie zachecajaca:)wygodnego chodzenia w new shoes:)udanego
OdpowiedzUsuńhowk!
Dawaj adres tego sex shopu, reklama mnie zachhhhhhhhhhwyciła, albo chociaż zakupy via internet hę:)?
OdpowiedzUsuńA buty rewelka - w sam raz na zwiedzanie wodospadów no nie?
paaaaaaa
A ta buty na specjalnie na wspinaczke na wodospady ???
OdpowiedzUsuńAle Was ponisło - jak Wy to zmiescicie do placaków...
Cafeteria w sam raz dla mojego przedziału wiekowego...
Oni chyba maja problemy z seksem - skoro taka pano to reklamuje...
Domina - buty na razie sa bezpiecznie zapakowane
OdpowiedzUsuńKamyk - jak wyzej - buty stworzone sa do celow wyzszych
Anonimowy ... ujawnij sie:)