we srode z samego rana ucieklysmy z BA (lalo!!!!!) i po 1,5 lotu lokalnymi liniami dolecialysmy do Iguazu - na polnocy Argentyny przy granicy z Brazylia i Paragwajem...
i bylo duszno!!!! nareszcie w koncu klimat tropikalny:)))))
poraz kolejny na zadnym lotnisku nie udalo nam sie wymienic dolarow na pesos - jakas totalna maniana z tym tutaj jest mamy dolary a nikt ich nie chce wymienic na pesos!!!! ale jakos sobie radzimy....
hotelik w samym centrul lasu tropikalnego :) taki ekologiczny styl a do lunchu zamowionego do domku lataly nam motyle wielkosci dloni!?!?!?! o 14 zabierali nas spod hotelu na zwiedzanie wodospadow czesc pierwsza - strona Brazylijska.... tak tak jakby Argentyna byla mala mamy w paczportach pieczatke z Brazyli....
poniewaz bylo jak w tropikach wybralysmy sie w krotkich spodenkach i koszulkach na ramiaczkach a co..... a na granicy (poniewaz to tropiki) przyszlo jakies totalne oberwanie chmury?!?!?! jak wysiadlysmy z autobusu kupowac bilety to naszym pierwszym celem byl sklep z pamiatkami gdzie za jedyne 26 dolcow kazda z nas nabyla bluze z wodospadow:)))) oraz oczywiscie pelerynke 100% wodoodporna z folii....
no ale coz troche cieplej... niby bardziej sucho... ale trzeba isc zwiedzac.... no i nie widac prawie nic..... ciezko bylo zrobic zdjecie... Asi prawie elektronika siadla w aparaciku... a ja mam na zdjeciach kropelki wody.... ale huk byl... a wrazenie pewnie duzo wieksze gdyby bylo lepiej widac....
zmokniete zmarzniete wrocilysmy do hotelu ... wlaczylysmy grzanie i po goracym prysznicu kolacja.... nawet nie udalo nam sie z internetu skorzystac bo burza ktora przeszla uszkodzila linie telefoniczna.... ale pelne nadziei na dzien dzisiejszy poszlysmy spac....
dzisiaj z rana juz uzbrojone w nasze nowo nabyte bluzy i woreczki foliowe a´la plaszczyki zwiedzanie strony Argentynskiej.... znow szaro i ponuro... ale przynajmniej nie pada - huuuuuuuuuuura - bedziemy cos widziec i robic zdjecia:)
huk niesamowity!!!! wrazenie rowniez... a do lunchu nam zaswiecilo slonce!!!!!
po obiedzie poniewaz bylo juz cieplutko i sucho musialysmy oczywiscie sie zmoczyc i zaliczyc przejazdzke motorowa jak najblizej wodospadow od dolu!!! dziekuje... znowu jestesmy mokre:))) ale jak swieci slonce to nie robi:) a co najwazniejsze niebo zrobilo sie niebieskie i ukazaly sie tecze!!!!
teraz to te wodospady wygladaja!!! chyba jedne z najpiekniejszych wodospadow jakie widzialam.... jeszcze w glowie huczy....
i jest to kolejny przyklad, ze jednak najpiekniejsze rzeczy to nie te co czlowiek zrobil ale te co natura sama sobie .....:))))
Po Brazylijskiej stronie - gardlo diabla... ale tam dmuchalo :) a widok w dol niesamowity... co za moc wody...

tak widzialysmy to wczoraj po stronie brazylijskiej

a tak wygladalysmy my:)))))

tak wygladalysmy dzisiaj rano po stronie Argentynskiej.. to tez - gardlo diabla:))))

i tez robi wrazenie... ludki chodza sobie zaraz nad tym wielkim wodospadem;)

i ciag dalszy wodospadow po stronie argentynskiej..



a tak to wyglada w sloncu





zwiarzatka napotkane
tukan dzisiaj na wodospadach

to lazilo jak malpka wokol ludzi

ptaszek na wodospadach

a to ten motyl wilekosci dloni