jak sie okazalo po wyladowaniu w Mendozie mieli jakis rzadko spotykany silny wiatr... i dzisiaj niestety nie bylo widac gor:(((( niby jest slonce ale z widocznoscia jakos slabo... moze jak ten kurz osiadzie to bedzie lepiej....
ale wine tasting - czyli zwiedzanie winiarni i probowanie wina bylo jak najbardziej w planie.... 9:00 start z hotelu i juz ok 11 po opowiesciach co i jak jakie szczepy i jak to sie robi... pilysmy pierwsze winko.... potem druga winiarnia i kolejne trzy rodzaje wina do probowania.. potem lunch... i znowu trzeba bylo probowac.... po lunchu jeszcze dwie winiarnie .... och joj.... i tak az do piatej....
chyba znalazlysmy nasze miejsce:)))))))))))))))))))))))))))))))))
winnice
hmmmmm to nam bardzo przypadlo do gustu:)))
wine tasting w Argentynie pierwsze bylo roze... lekko musujace... z samego rana jak znalazl:)))
lezakowanie.... dobre wino musie sie troche tzw przegryzc:)))
a to juz na koncu biegu blisko mety... nie wiem czy jeszcze mialo jakies znaczenie z ktorego kieliszka ktore wino pijemy:)))
winko roze w tych kieliszkach wyglada zachęcająco i nie dziwie się że i Wam ta degustacja mocno pasowała , a czy dzisiaj z perspektywy drugiego dnia podróż z takimi przezyciami w samolocie ( coś na ten temat wiem) warto było przeżyć by doczekać tej degustacji całuski i zyczę słonka , którego u nas tez jak na lekarstwo
OdpowiedzUsuńBardzo ładne zdjęcia kieliszków, .... ale Wy nie wyglądacie na 'zmęczone' degustacja, ytreż bym sie napił, a sorki - zdegustował jakąś flaszeczke..
OdpowiedzUsuńTatek
Muti - dolecialysmy i to najwazniejsze:) dzisiaj tez juz slonko wychodzi:))) ja jade w wysokie gory pod granice Chilijska !!! a dziewczyny na konie
OdpowiedzUsuńTatek - no wlasnie my nie pilysmy a degustowalysmy:))))
buzki
No to ostatnie zdjęcie to bym zatytułował:
OdpowiedzUsuń"Trzy BLONDYNY z dużą ilością WINY.... WINA znaczy oczywiście:)...."
Rozumiem że za jedną flaszkę tego najbardzie przegryzionego (omszałego znaczy)to by trzeba było chatę sprzedać czy jak?
paaaaaaa
az mi sie smaczek zrobil:) Czuczu
OdpowiedzUsuńMadziku, no wreszcie "dopedzilam" Cie w tej Argentynie. Wodospady imponujace, fauna tez niezwykla, a w kwestii winka, to,z tego co widze na zdjeciu DEGUSTACJA Wam sluzy, jak najbardziej!
OdpowiedzUsuńA ja ?!.... zatesknialm za winkiem, ktore robil moj/nasz Tato z czerwonych porzeczek, to dopiero byl kolor w kieliszkach i smak i jakos dluzej niz rok nie mialo szans sie przegryzac!!!!!!!!!!!!
Buziaki c.Ula
Kamyk - winy zero zato wina duzo;))))
OdpowiedzUsuńCzuczu - hallo a ja nie wiedzialam, ze ty tak wino lubisz;)))
Cicocu Ulo - tego porzeczkowego nie bylo dane mi sprobowac... ale te tutaj tez niczego sobie... a moze to po prostu z wiekiem przychodzi bo ja nigdy smakoszemi wina nie bylam;))) do tej pory;)))